Mechanizmy wzbudzania taniej sensacji czyli Zychowicz o Hemingwayu sowieckim agencie










Najpopularniejszy pisarz Ameryki był agentem NKWD o pseudonimie Argo.


Zjawisko pożytecznych idiotów jest doskonale znane i rozpoznane. O zachodnich intelektualistach gloryfikujących Związek Sowiecki napisano opasłe tomy. Nie było takiej obrzydliwości, jakiej ludzie ci nie byli w stanie napisać.
Tak reklamuje na swojej stronie internetowej tygodnik "Do Rzeczy" artykuł Piotra Zychowicza, kładąc do wora z napisem "idioci" wszystkich zachodnich intelektualistów. Ostatnie zaś zdanie perfekcyjnie oddaje stan umysłu autora tekstu, wyłączając odniesienie do określenia intelektualiści.

Przyjrzyjmy się zatem Piotrowi Zychowiczowi i zobaczmy co o nim sądzą inni.

Cytuję opinię politologa, prof. Antoniego Dudka:

W książkach Piotra Zychowicza nie o dyskusję chodzi, ale o przywalenie komuś: raz jest to Józef Beck, którego jednostkową rolę przecenia czyniąc z niego całkowicie samodzielnego architekta polityki zagranicznej II RP, raz zaś dowództwo AK, które wedle niego też mogło w 1944 r. robić co chciało, ignorując nastroje społeczne. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/obled44-budzi-skrajne-opinie-sprzedazowy-sukces-i-fala-krytyki/kk63v
Wypowiedź profesora dotyczyła książki Zychowicza "Obłęd'44". 

Dr Piotr Gontarczyk, politolog, historyk, publicysta:

bardzo obszernie korzysta z (...) wypowiedzi oskarżycielskich, mściwych, nie do końca sprawdzonych albo w ogóle nie wiadomo czy prawdziwych. No i to w jakiejś mierze dezawuuje cały tok jego narracji.https://wpolityce.pl/polityka/163626-gontarczyk-o-ksiazce-obled-44-blad-historyczny-i-intelektualny-takich-rzeczy-historyk-nie-robi-zobacz-wideo 

Z fantazjami książki "Obłęd'44" nie zgadza się również prof. Marek Konrat, historyk, sowietolog, edytor źródeł (...).

We wrześniu 2017 roku Zychowicz wydał następną książkę pt.: "Niemcy". Mateusz Kuryła z portalu Histmag zarzucił mu: znaczące nadużycie intelektualne.https://histmag.org/Hitler-lewakiem-Marna-to-historiografia-15630 

Historycy Mikołaj Mirowski i Jan Rojewski, w związku ze sprawą "Niemców" zarzucili Zychowiczowi zupełnie ahistoryczną interpretację doktryny politycznej Hitlera. http://www.rp.pl/Plus-Minus/309289915-Adolf-Hitler-byl-lewakiem--twierdzi-Piotr-Zychowicz-Czyzby-stracil-kontakt-z-rzeczywistoscia.html?cid=44


To tylko kilka z wielu opinii, (https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Zychowicz).
Poczułam zbyt wielki niesmak do tego hochsztaplera, by szukać dalej.

W przeciwieństwie do skrupulatnego geniuszu Hemingwaya, dbającego o najmniejszy szczegół w swojej twórczości, należy on do gatunku ptaków nielotów, niezdolnych kiedykolwiek przeskoczyć własny brak talentu i rzetelności.
https://www.gandalf.com.pl/b/towarzysz-hemingway/
Natomiast zainteresowałam się książką Nicholasa Reynoldsa "Towarzysz Hemingway", na którą powołuje się Piotr Zychowicz, umieszczając zdjęcie archiwalne wizy Ernesta Hemingwaya w takim miejscu i kontekście artykułu aby robiła na czytelniku wrażenie legitymacji NKWD. Zazwyczaj tego typu prasę przerzuca się dość pobieżnie, zabijając czas oczekiwania na przystanku albo w pociągu i mało kto dokładniej przygląda  się szczegółom.


https://books.google.co.uk/books/about/
Writer_Sailor_Soldier_Spy.html?id=P8JBDAAAQBAJ
&source=kp_cover&redir_esc=y

Uniwersytet Idaho, Department of English opublikował recenzję Rona Mc Farlanda, "Writer, Sailor, Soldier, Spy": Ernest Hemingway's Secret Adventures, 1935-1961 by Nicholas Reynolds (review). Recenzję opublikowano w: The Hemingway Review, Volume 37, Number 2, Spring 2018, pp. 158-161. Można ją przeczytać w j.angielskim na: https://muse.jhu.edu/article/694572/pdf, po uprzedniej autoryzacji, bez niej można przeczytać abstrakt.


Tak jak przypuszczałam, co jasno wynika z samej treści książki w oryginale (nie czytałam przekładu na j.polski) artykuł Piotra Zychowicza oparty jest na jego chęci mącenia i wzbudzania fałszywej sensacji a nie jakichkolwiek dowodach czy przesłankach popartych dowodami. Niestety zawiera również jawne oszustwa i kłamstwa, co jest już nie do wybaczenia. 
Nicholas Reynolds by Becky Reynolds
W przeciwieństwie do Michaela Reynoldsa, którego pozycje o Erneście Hemingwayu osadzone są na solidnych fundamentach i pracy całego życia, Nicholas Reynolds, używa niefortunnie w swojej książce sformułowań: "może mieć" i "być może" na stronie 81, albo "prawdopodobnie",  "być może" i "może mieć" na str. 79. Wypowiada się o zaangażowaniu Ernesta Hemingwaya w wojnę domową w Hiszpanii, powiązaniach z Jorisem Ivensem, holenderskim filmowcem oraz innych faktach w zupełnie innym świetle i kontekście niż próbuje nam zasugerować Zychowicz.  Napisał on, że Hemingway nie był komunistą ani nawet kolegą podróżnikiem (fellow traveler). Co do współpracy z NKWD (str. 83): wydaje się spoczywać na słabym fundamencie.
Ciekawe, że sam Reynolds wyszczególnił biografię Scotta Donaldsona napisaną przez Macleisha, pomiędzy tekstami źródłowymi ale nie zaznaczył pozycji "By Force of Will: The Life and Art of Ernest Hemingway" (1977), która zawiera 30-sto stronicowy rozdział o politycznych poglądach pisarza ze szczególnym zwróceniem uwagi na opowiadania z lat dwudziestych takich jak "Co mówi ojczyzna" i "Rewolucjonista". Donaldson podsumowywuje, że Hemingway nie był wyrafinowanym myślicielem politycznym (str 123)generalnie nie wierzył politykom i nie był zainteresowany ideologią komunistyczną jako żarliwy pro-rojalista i antyfaszysta. Pozostał zaciekle niezależnym i być może wolnościowcem w swoich postawach (str. 160 recenzji).
Reynolds ostentacyjnie skupia się na hemigwayowskich sowieckich flirtach szpiegowskich ale w sposób wybiórczy, nie analizując w kontekście całokształtu dorobku literackiego (pomija zupełnie "Mieć albo nie mieć") Prawdę powiedziawszy trudno się dziwić, nawet po pobieżnym zapoznaniu się z jego biografią. Jako oficer CIA w kraju i za granicą, był zanurzony po uszy w działalność szpiegowską.

Ron McFarland zadaje w swej recenzji pytanie jak poważny czy prowokacyjny jest zarzut o szpiegostwo Ernesta Hemingwaya na rzecz Związku Radzieckiego, narzucający się niektórym czytelnikom, jednocześnie odsyłając nas do Apprendix'u (Dodatku) w książce Nicholasa Reynoldsa. Reynolds powołuje się na książkę Johna Earla Haynesa "Szpiedzy: wzrost i upadek KGB w Ameryce" opublikowaną w 2009 r. przez Yale University Press (współautor: Harvey Klehr i Alexander Vassiliev). Haynes poświęcił kilka stron wysiłkom NKVD w rekrutacji Hemingwaya w 1941 roku, w rozdziale "Dziennikarze szpiedzy", podtytule: "Hemingway: Szpieg dyletant" wskazując, że agenci spotkali się kilkakrotnie z rzekomo współpracującym autorem w okresie 1941 - 1948. Mimo iż Hemingway był "zauroczony szpiegostwem"(książka str. 153), jak różni biografowie odnotowali poprzez dekady, okazał się on bezużyteczny dla NKVD czy później KGB. (reviews, str 159).


Nie zapominajmy, że Ernest Hemingway to przede wszystkim genialny pisarz. Sztuka, którą tworzył była jego najważniejszą pasją. Oddał twórczości życie i przenikała ona do rzeczywistości tak mocno, że nie da się wielokrotnie oddzielić jednego od drugiego. Tworzył pisarstwo i swój życiorys. Potrafił zmienić go tak, że pewnych rzeczy badacze do dziś nie są pewni.

A na zakończenie pomijam milczeniem miernego krzykacza Zychowicza, który prawdopodobnie przebrnął przez swą edukację, żerując na ściągach, skrótowcach i opracowaniach innych, nie kalając się niczym, co wymagało rzetelnej i uczciwej pracy.
Aby nieco wyluzować z przyjemnością powróciłam do książki Vincenta Cosgrove's The Hemingway Papers (1983), której autor użył osoby wielkiego pisarza by stworzyć postać fikcyjną.
Autor zabiera czytelników w przeszłość do zagubionych w grudniu 1922 r, manuskryptów, kiedy Ernest odnajduje je zmieszane z papierami Hermanna Goringa i innych proto-nazistowskich agentów w Paryżu.



Nicholas Reynolds opowiada dobrą historię i pisze kompetentnie, jest ostrożnym aby nie przeceniać sprawy. Z pewnością jednak, dla dobra lub zła, otworzył drzwi dla przyszłych zawłaszczycieli. (zakończenie recenzji, str. 161)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fascynacje.

WITAJ